-Sammy, na pewno wiesz co robisz?- Patrick zerknął niepewnie na przyjaciela.
-Ja? Ja zawsze wiem co robię. Tak jakby. Nieważne- chłopak machnął lekceważąco ręką, jednocześnie majstrując coś przy zegarku.
- Idzie.
Sammy szybko schował swoje nowe dzieło, jednocześnie starając się przybrać jak najbardziej ,,niewinną" pozycję.
- Witam chłopcy- w drzwiach ich celi pojawił się Doktor. Był to niewysoki, siwiejący już mężczyzna z bystrym spojrzeniem i chwilami zatrważającym spokojem. Jak zawsze, miał na sobie znoszony, zielony płaszcz. Codziennie odwiedzał chłopców, starając się ich przekonać do idei HYDRY. Jak na razie nieskutecznie.
Sammy wymienił porozumiewawcze spojrzenia z Patrick'iem. Mieli plan.
-Dzień dobry- bąknął. Starał się grać zrezygnowanego.
-Gotowi na dzisiejszą rozmowę?
Patrick niechętnie przytaknął i wstał, a Sammy poszedł w jego ślady.
-Ciesze się, że zmądrzeliście i nie stawiacie oporu- Doktor uśmiechnął się i ruszył korytarzem, a chłopaki za nim. Po chwili doszli do niewielkiego pomieszczenia, zwanego ,,salonem". Cóż, gdyby nie gigantyczny znak HYDRY na ścianie, oraz komputer zajmujący większość pomieszczenia... nie, to wcale nie przypominało salonu.
Sammy zerknął na ekran komputera. Wyświetlały się tam różne wiadomości o misjach HYDRY, a także o osobach które organizacja obserwowała.
Na jednym z ekraników, widać było kobietę, superbohaterkę, która walczyła z jakimś robotem. Kiedy odwróciła się przodem do kamery, chłopak rozpoznał w niej Capitan Marvel.
Na drugim, nic się nie działo, był to tylko jakiś budynek. Szkoła Charlesa Xaviera dla szczególnie uzdolnionych- jak głosił napis.
Trzeci.... trzeci to był jakiś czerwony gostek, siekający dwoma mieczami co popadnie, przy tym rzucając co chwila jakieś (nie)śmieszne żarty.
Kiedy Doktor zobaczył, że Sammy obserwuje to wszystko, podszedł do niego i położył mu dłoń na ramieniu.
-Widzisz chłopcze? HYDRA ma wszystko pod kontrolą. Nic nam nie umknie.
-Naprawdę?- Patrick stanął obok nich i z udawaną fascynacją wpatrywał się w ekran.
-Tak- Doktor przytaknął.- HYDRA kontroluje ten świat. A kiedyś, stworzy nowy, lepszy. Może już nawet niedługo. Jeśli wy się przyłączycie.... zdziałamy cuda- dodał szeptem.
Chłopcy wymienili spojrzenia. Ona naprawdę wierzył w słuszność działań HYDRY. Może oni, gdyby nie widzieli co organizacja robi z wrogami, też by uwierzyli....
Sammy skinął głową na Patricka. Chłopak musiał zagadać Doktora, aby Sammy zdążył podpiąć się do ich sieci i znaleźć plan budynku, który był im potrzebny do ucieczki.
-A co to jest?- wskazał na budynek szkoły, którego zdjęcie wyświetlało się na ekranie.
-To szkoła dla mutantów, założona przez Charlesa Xaviera. Założył on również drużynę X-Men'ów...
Sammy ,,wyłączył" słuch i skupił się na swoim zadaniu. Stłukł szybkę z zegarku i wyjął z niej małą pluskwę, którą przyczepił do ściany. Następnie wyjął stary, zepsuty telefon i cienkim drutem, połączył go z drugim urządzeniem. Ekran zamigotał, a po chwili wyświetlił masę najróżniejszych informacji.
Plan, plan, plan....
Sammy uśmiechnął się z satysfakcją, kiedy znalazł to czego szukał.
Podniósł wzrok na Patrick'a i gestem wskazał zegarek. Chłopak przytaknął, że zrozumiał. Niestety zobaczył to również Doktor.
-Co tam masz?- przechylił pytająco głowę i zaczął podchodzić do Sammy'ego, a kiedy zobaczył co jest na ekraniku zamarł.
-Wy....
Sammy z Patrick'iem nie dosłyszeli co Doktor miał do powiedzenia, bo szybko wybiegli z pomieszczenia. Chwilę później rozległ się alarm, a z głośników dobiegało:
- Złapać obiekty 086, 087!
-Jak miło- bąknął Patrick. Pociągnął Sammy'ego do jednego z okien. -Nie krzycz- poprosił.
Chłopak przytaknął i z twarzą nie wyrażającą żadnych emocji, patrzył jak jego przyjaciel bez najmniejszego trudu rozwala kuloodporną szybę i jej tytanowe obicie. Później jednak nie mógł powstrzymać się od wrzasku, kiedy wyższy od niego Patrick, złapał go za bluzkę i wyrzucił przez okno.
- DUUUUUPEEEEKKKK!!!!!!!!!!- darł się. Następnie zamknął oczy, czekając na zderzenie z ziemią, ale ku zdziwieniu chłopaka nic takiego nie poczuł.
- Umarłem?
- Blisko. Wpadłeś do kosza z odpadami.
- Fuj!- Sammy zerwał się i spojrzał zdziwiony na Patricka, który stał obok niego niewzruszony.
- Czy zaszczycisz mnie odpowiedzią- CO TO KURDE BYŁO?!
- Ja...- Patrick jednak nie dokończył. Usłyszał wystrzał z pistoletu, a tuż nad głową Sammy'ego śmignęła kula, ucinając ku kilka sterczących włosów.
-To może później Supermanie. Chodź!- rzucili się do niepilnowanej części ogrodzenia.
Nagle usłyszeli czyjś głos:
-Możecie iść chłopcy. Ale pamiętajcie- znajdziemy was.
Alarm się wyłączył, a przyjaciele wymienili zdziwione spojrzenia. Mimo to wybiegli szybko z bazy HYDRY i zatrzymali się dobry kawałek drogi od niej.
- Coś mi mówi, że mamy kłopoty- bąknęli jednocześnie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz